Warto zwrócić uwagę na to, że tytuł żadnego z wymienianych w tekście filmów nie jest tym, jaki ostatecznie został przyjęty w polskiej dystrybucji ("Wojny gwiazd", "Paszcze", "Spotkania w trzecim wymiarze", "Szkice amerykańskie").
Warto zwrócić uwagę na to, że tytuł żadnego z wymienianych w tekście filmów nie jest tym, jaki ostatecznie został przyjęty w polskiej dystrybucji ("Wojny gwiazd", "Paszcze", "Spotkania w trzecim wymiarze", "Szkice amerykańskie").
Nie mam co prawda stuprocentowej pewności, ale wydaje mi się, że odkryłem pierwszą wzmiankę o "Gwiezdnych wojnach" w polskiej prasie.
Notka ukazała się w 228. numerze "Życia Warszawy" z 1975 roku, datowanym na 13-14 grudnia.
Zdjęcie jest słabej jakości, bo to nie najlepszy skan z gazety, ale uznałem, że i tak warto pokazać.
Pokazy "Imperium kontratakuje" w białostockim kinie Ton w 1984 roku.
Fotografia, autorstwa Krzysztofa Świderskiego, ilustrowała tekst opublikowany w "Gazecie Współczesnej" z 5 stycznia 1984 roku.
Z historii sztuki w komiksie.
Na dole: Arnold Böcklin, "Wyspa umarłych" ("Die Toteninsel"), wersja piąta, 1886.
U góry: "Les Écluses du ciel", t. 4: "Avalon", 1988, scen. Rodolphe, rys. i tusz François Allot.
Na liście między innymi peerelowskie szkoły pójdą, hongkońskie kopańce z czasów, gdy co trzeci względnie młody chłop chciał być jak Bruce Lee, erefenowskie westerny, polskie komedie, "Ojciec Chrzestny", dwa razy Indiana Jones i jeszcze jeden Spielberg.
Wtem, z zaskoczenia, bez żadnego trybu, chwilę po północy, pozornie wrzucam (w związku ze swoją dłubaniną) listę pięćdziesięciu pełnometrażowych filmów o największej frekwencji w latach 1947-1988.
Źródło: "Rocznik Statystyczny Kultury 1989",
Powrót do niego po dekadzie był ciekawym doświadczeniem. Bo w okolicach 2016 roku zastanawiałem się, jakie nowe rzeczy mogłyby pojawić się w nim dalej, dla kolejnych dekad. A dziś skłaniam się do myśli, że po prawej będą się powtarzać rzeczy z lewej.
Dłubanina nad historią sztuki w komiksie przypomniała mi ten rysunek satyryczny łamany przez komiks, który w 2008 roku zrobił dla Politico Matt Wuerker.
Miałem dziś jeszcze popracować, ale stwierdziłem, że nie mam siły i wolę bić Rzymian po hełmach.
Po dłuższej przerwie wracam do cyklu z logami producentów i dystrybutorów filmowych modyfikowanymi na potrzeby konkretnych tytułów.
Ponownie Columbia. Ponownie animacja. Po raz pierwszy western.
Czyli: "Kasia Ballou" ("Cat Ballou", 1965, Elliot Silverstein).
A dziś (między innymi) tak sobie kwerendowałem w czytelni biblioteki naukowej Filmoteki Narodowej.
Tymczasem na blogasku wylądowała kolejna "Filmowa ósemka 2026 roku". Czyli rozpiska rzeczy, które niedawno widziałem, z krótkimi komentarzami.
pan-optykon.pl/film/filmowe...
Prace nad obrazem rozpoczął jeszcze w 1934 roku, ale ukończył go dopiero po trzech latach.
Artysta połączył w myślach te znaleziska, ruiny Forum Romanum i fakt, że przebywał we Włoszech w dziesiątą rocznicy marszu na Rzym i przejęcia władzy przez faszystów, co zainspirowało go do stworzenia "Wiecznego miasta".
Peter Blume, "Wieczne miasto" ("Eternal City"), 1937.
W 1932 roku Blume wyjechał na rok do Włoch w ramach stypendium Guggenheima. Tam zaś, zwiedzając pewnego dnia Forum Romanum, znalazł w ruinach wykonaną z papier-mâché figurkę Mussoliniego i wizerunek Chrystusa.
CD w komentarzu.
I znów, wertując starszą prasę w poszukiwaniu czegoś innego, trafiłem na coś fajnego.
A konkretnie: reklamę czasopisma "Super Boom!" zamieszczoną w piątym numerze "Świata Młodych" z 1993 roku (datowanym na 30 stycznia).
Podrzucam. Może wywoła w kimś miłe wspomnienia.
Już jest. Katalog wystawy "Komiks polski. Złoty okres". A w nim mój tekst "Z recepcji komiksu w Polsce w jego złotym okresie".
Jean-Auguste-Dominique Ingres, "Wielka odaliska" ("Grande Odalisque"), 1814.
"Grandville", t. 3: Bête Noire, 2012, scen., rys. i tusz Bryan Talbot.
Skoro już wróciłem tu do historii sztuki w komiksie, to mam jeszcze jeden materiał. A co mi tam.
Dłubię właśnie nad historiosztukowokomiksowym domknięciem "Grandville", przygotowałem już wstępnie kilka ostatnich zestawień, które wkrótce wrzucę, ale jednym chciałbym się z Wami podzielić już teraz.
Dawno już nie było historii sztuki w komiksie. I Conana. Więc jest. Historia sztuki w komiksie. I Conan. Świeżutki.
Elizabeth Thompson, "Scotland Forever!", 1881.
"Conan the Barbarian", nr 28, 2026, scen. Jim Zub, rys. i tusz Fernando Dagnino.
Tymczasem na YT wylądowała najnowsza odsłona "Pogaduch komiksowych". Tym razem PRL. A konkretnie: "Doman".
www.youtube.com/watch?v=SDDu...
Tymczasem na blogasku wracam do pomysłu "filmowych ósemek", czyli list filmów, które niedawno widziałem z krótkimi komentarzami.
pan-optykon.pl/film/filmowe...
A to dopiero początek. W kolejnych dniach dzieci kontynuują zabawę, a ich liczba zmniejsza się. Czy pod koniec będzie żyło choćby jedno z nich?
Mocna rzecz. Ciekawe, jaki efekt film wywierał na dzieci, którym puszczano go w latach 70. i 80. XX wieku.
Ruszają za nim w pościg. Jedno z dzieci wskakuje na przyczepę i "strzela" do kierowcy traktora. Kierowca dołącza do zabawy, odpowiadając ogniem. Uradowanie dziecko wpada pod koła. Traktor się zatrzymuje. Dziecka nie można już uratować.
Film zaczyna się od zabawy szóstki dzieci w kowbojów i Indian. Dzieciaki mają zabawkową broń, część z nich nosi opaski i ma twarze umalowane w "indiańskie barwy wojenne". Dostrzegają traktor z przyczepą, który w ramach zabawy traktują jako wóz z konwoju osadników.
Tematyka nie brzmi zbyt zachęcająco? Być może. Ale wykonanie. Oj, to już inna para kaloszy.
Dwudziestosześciominutowy film "Apacze" został wyprodukowany przez brytyjski Central Office of Information na potrzeby Health and Safety Executive, a poświęcony był kwestii bezpieczeństwa dzieci na terenach rolniczych.
Nawiasem - to ten sam John Mackenzie, spod ręki którego wyszedł świetny kryminał "Długi Wielki Piątek" ("The Long Good Friday", 1980) z błyskotliwą rolą Boba Hoskinsa.
Czy blisko pięćdziesięcioletni krótkometrażowy film edukacyjny, instruktażowy, będący elementem kampanii społecznej, czy jak zwał, tak zwał, może (wciąż) emocjonalnie kopać?
Może. Jeśli to "Apacze" ("Apaches") z 1977 roku w reżyserii Johna Mackenziego.
A wczoraj na stronie Klubu Miłośników Fantastyki "Sagitta" pojawiła się rozmowa ze mną. Między innymi o wczesnych doświadczeniach w odbiorze tekstów (pop)kultury, drodze, jaka zawiodła mnie na Akademię, oraz bogactwie współczesnego rynku komiksowego.
Tu link: kmfsagitta.pl/2026/01/12/k...