A Wy macie jakieś hobby, które totalnie odcina Was od pracy?
A Wy macie jakieś hobby, które totalnie odcina Was od pracy?
Co mnie w tym fascynuje? Przez lata pracuję przy kompie - kampanie, strategie, analizy. Wszystko istnieje na ekranach i w raportach. A tu nagle mogę stworzyć coś, co fizycznie trzymam w dłoniach.
Potem były kolejne projekty. Mała figurka, stojak na laptopa, wazon. Za każdym razem to samo uczucie - od pomysłu przez znalezienie projektu do fizycznego przedmiotu w rękach.
Zaczęło się od prostej ciekawości - chciałem zobaczyć, jak to działa. Pierwszy udany wydruk to był niewielki organizer na biurko. Nic spektakularnego, ale gdy wyjąłem gotowy przedmiot z drukarki, poczułem dziwną satysfakcję.
Od kilku tygodni wciągnął mnie druk 3D. Kompletnie nie spodziewałem się, jak bardzo może to uzależniać.
Sprawdziłem kilka różnych tematów. Za każdym razem struktura była logiczna, treść merytoryczna, a całość nadawała się do dalszej pracy bez przerabiania od zera.
To nie jest kolejne "AI wszystko zrobi za Ciebie". Nadal trzeba przemyśleć przekaz, dopracować szczegóły i dostosować do odbiorcy. Ale pierwszy szkic, który normalnie zajmuje mi godzinę, powstał w 3 minuty.
Nie spodziewałem się, że będzie aż tak sprawnie. Wrzuciłem temat, wybrałem styl i już - gotowe slajdy z logiczną strukturą, odpowiednimi nagłówkami i sensownym layoutem.
Właśnie przetestowałem Kimi AI Slides i muszę przyznać - działa lepiej niż myślałem. W kilka minut miałem gotową prezentację na zadany temat.
Następnym razem, zanim napiszesz ostry komentarz, zapytaj siebie: czy powiedziałbym to tej osobie, gdybym stał naprzeciwko niej?
Dobrego tygodnia wszystkim!
Może prawdziwy problem nie leży w tym, co ludzie myślą, ale w tym, jak łatwo przychodzi nam wyrażanie najgorszych myśli, gdy czujemy się bezkarni.
To nie jest kwestia platformy czy algorytmów. To kwestia ludzkiej natury. Ci sami ludzie, którzy w sieci piszą "życzę ci śmierci", w realnym życie pewnie przepuszczają starszą panię w kolejce do kasy.
Zastanowiłem się nad mechanizmem, który za tym stoi. Anonimowość w internecie działa jak alkohol - obniża nasze hamulce. Gdy nikt nie widzi naszej twarzy, nie zna naszego nazwiska, stajemy się odważniejsi w wyrażaniu najgorszych impulsów.
Ta dziewczyna wyraziła kontrowersyjną opinię - tak, może nietaktownie, może w złym momencie. Ale reakcje pod jej postem przypominały publiczną egzekucję. Dużo komentarzy pełnych wulgaryzmu, pogróżek, personalnych ataków.
I wtedy przyszła mi do głowy jedna myśl: czy gdyby wszyscy musieli pisać pod swoim imieniem i nazwiskiem, z potwierdzoną tożsamością, byłoby tyle jadu?
Rano przy kawie scrolluję X-a i widzę post dziewczyny krytykującej zbiórkę na dzieci zmarłego pilota F-16. W komentarzach lawina hejtu - ludzie piszą rzeczy, których nigdy nie powiedzieliby nikomu w twarz.
Może po prostu czasem trzeba zwolnić, żeby przyspieszyć?
Poszedłem pobiegać. Po 20 minutach w głowie zrobiło się luźniej. Problemy nie zniknęly, ale przestały na siebie nachodzić. I nagle wiedziałem od czego zacząć, co może poczekać, a co w ogóle nie jest aż tak ważne.
Wczoraj miałem w głowie kocioł. Pilne projekty, decyzje do podjęcia. Standardowy dzień, gdzie wszystko jest "na wczoraj".
Powoli zaczynam rozumieć, o co chodzi ludziom z tym bieganiem.
Przez lata myślałem, że to bzdury o endorfinach i kondycji.
Tymczasem rzecz jest prosta - to fajnie oczyszcza umysł.
To buduje zaufanie znacznie lepiej niż napompowane tytuły.
Może warto zastanowić się: czy rzeczywiście jesteś ekspertem, czy po prostu dobrze się sprzedajesz?
Ale najważniejsze - to uczciwość wobec siebie i klientów.
Gdy ktoś pyta mnie o doświadczenie w konkretnej dziedzinie, mówię wprost: "Zrobiłem to i to, takie wyniki w branży X, w Twojej branży tego nie robiłem, ale możemy spróbować na uczciwych warunkach".
Prawdziwa ekspertyza to setki projektów, tysiące godzin praktyki i masa porażek, z których się uczyłeś. To umiejętność dostrzegania niuansów, których początkujący nawet nie widzi. To świadomość tego, jak wiele jeszcze nie wiesz.
W marketingu widzę to codziennie. Ktoś uruchomi jedną kampanię na Facebooku i już nazywa siebie specjalistą Meta Ads. Ktoś założy ChatGPT-a i nagle staje się konsultantem AI. Ktoś napisze jeden newsletter i już oferuje szkolenia z email marketingu.
A jednak ciągle trafiam na Linkedinie i na IG na profile, gdzie ludzie tak właśnie się pozycjonują.
I pomyślałem sobie: kiedy zaczęliśmy tak swobodnie rzucać tytułem "eksperta"?
Jedna automatyzacja w n8n nie czyni z ciebie eksperta AI. Jeden newsletter nie czyni z ciebie guru email marketingu. Jedna kampania na Facebooku nie czyni z ciebie specjalisty Meta Ads.
A Ty? Masz swoje sposoby, które Ci przetrwać najbardziej intensywne okresy w pracy?
I pomimo tego wszystkiego, trzymam się swojej zasady: minimum 8 tys. kroków dziennie.
To nie jest ucieczka od pracy. To czas na reset głowy, który pozwala utrzymać perspektywę i podejmować lepsze decyzje po powrocie do biurka. Dzielę sobie to na 3-4 krótkie spacery w ciągu dnia.
➡️ Przygotowanie onboardingu dla nowej osoby w zespole. Od połowy lipca dołącza do nas kolejna osoba i trzeba to dopiąć.
➡️ Dwa duże projekty wewnętrzne. Pochłaniają masę czasu, ale efekt końcowy mocno podniesie sprzedaż i da klientom ogromną wartość (więcej info wkrótce!).
➡️ Sezonowe zmiany u klienta. Wprowadzamy nowe kampanie leadowe i zmieniamy strategię, żeby wycisnąć maksa.
➡️ Budowa nowego pricingu LIONS. Ustrukturyzowana oferta i spójne wyceny to coś, co ułatwi życie i nam, i klientom.