ale się wylosowało pasujące
ale się wylosowało pasujące
AND WE'LL ALL FLOAT ON OKAY
odzyskałam w końcu grunt pod nogami chyba. trwało to 9 miesięcy
ja w poniedziałek do moich komórek mózgowych
o, miałam kiedyś podobną sukienkę jak Natasha Lyone na Paris Fashion Week
no bo dla zwykłego czlowieka w tym nie ma powodu. natomiast z perspektywy osoby, która wie jak to jest kiedy ci odpierdoli na bani, ja rozumiem, że takie pierdoły mogą być napędzaczem obłedu gdy masz predyspozycje. jakby, jestem se w stanie wyobrazić tę psychologiczną ścieżkę
zresztą, Tyrion IDEALNIE tłumaczy co jej się stało w monologu do Jona Snowa wiadomo przed czym, tj. jak mogła dojść do wniosku, że ona wie co dobre i wierzyć temu bezgranicznie myląc własne uczucia i emocje z generalnym drogowskazem postępowania
a poza tym spotkało ją więcej niż to co napisałaś. straciła też Mormonta, ludzie północy mieli na nią wyjebane mimo że nie zdechnli dzięki niej, czuła się wyalienowana przy jednoczesnym patrzeniu jak inni są wywyższani, straciła 2 smoki które uznawała za swoje dzieci, zdradził ją Varys etc.
jakakolwiek rozmowa, którą prowadzi odkąd przyjeżdża do Westeros ma w jej wypowiedziach wajb tyranki ("We can live in peace, I just told you how" do Jona np. hehe)
nawet gdyby pokazali, to by nie tłumaczyło, bo nic nie usprawiedliwia tego co zrobiła. a pokazywali sukcesywnie małe zachowania, jak np. spalenie Tarlych.
a później, na swojej ścieżce, traci po kolei wszystkich bliskich. znając ogólnie historię Targaryenów ja się nie dziwię, że ją pojebało i dość dobrze jest aktorsko pokazany rozwój jej obłędu
no i w książce też tam były jakieś niepomyślne wizje i przepowiednie po 1) a po 2) dla mnie ta scena ma taki klimat, że ona zostawiła trochę marzenie o rodzince bo ją straciła, na rzecz władania królestwem.
ja akurat akceptuję to jak się skończyło. ostatnio sobie oglądałam ten odcinek GoT, kiedy Daenerys była w House of Undying i miała wizję m.in sali tronowej, w której latał jakiś popiół a później był Drogo z nienarodzonym synem.
ja też sobie odpaliłam tak o żeby leciało jak raz umierałam na COVID a teraz co xd
dobrze, że się świat trochę budzi do życia, może mi się zacznie trochę bardziej chcieć żyć
nie spałam wczoraj, mój mózg połączył ze sobą znowu milion rzeczy i zalały mnie jakieś flashbacki, ale dobra rzecz jest taka, że jakkolwiek to trudne, to jestem w stanie się jakoś sprowadzić do pionu jak się skupię na oddechu i uwierzę, że moje myśli znikną
hm, nie wiem czy bym tak powiedziała, bo ja się generalnie strasznie wkręciłam w różne wątki tego świata, jakoś mnie fascynuje xd aczkolwiek Rycerz Siedmiu Królestw rzeczywiście był odświeżający bardzo
kocham świat Gry o Tron, a kiedyś tak hejtowałam, nawet nie wiem dlaczego. to takie śmieszne
side comments odpalają mi schizy
ciekawa jestem jaki będzie nowy sezon House of the Dragon
sad but true
no i ktoś zapyta, że z jakiego powodu miałby w ogóle chronić. zasadne pytanie. ale wciąż, sęk w tym, że robienie wielkich rzeczy jest dla nas samych, a nie dla świata
wiecie co jest smutne? że postęp naukowy i technologiczny nie chroni nas przed wojną, tylko pogarsza to jak wojna może wyglądać i na ilu frontach być toczona
czasem to trochę trwa, ścieżki są kręte, ale będzie dobrze
to co mi jeszcze krąży po głowie to to, że jestem wdzięczna za moją mikrorodzinkę, która sprawia, że czuję się ważna i kochana
w ogóle życie układa się w dziwny sposób, ale ostatecznie jakoś się układa i pojawiają się możliwości i okoliczności, których człowiek się nie spodziewa.
anyway, po prostu wniosek jest taki, że dobrze postępuję i uważam, że zyskają na tym nawet ci, którzy czują, że ich dotknie mój brak. nie dotknie, bo zostawiam po sobie osoby, które ze mną pracowały i widzę, że im to pomogło i z tego coś wynieśli. to jest moje contribution.
to nie jest tak, że się zupełnie nie nadaje, ale nie czuję, że to ścieżka dla mnie, bo więcej się na tej ścieżce męczyłam niż byłam szczęśliwa. więc ciężko się starać np. w takim przypadku być wkręconym, łapać inspirację i robić coś ciekawego, albo networkować z naukowcami
ale własnie fascynują. dla fascynacji to można sobie posłuchać albo coś poczytać, a w tej pracy trzeba mieć pomysły na jakieś rozsądne contribution i ja takowych nie posiadam. a są ludzie co mają i predyspozycje i pomysły.